„Spojrzałam w lustro i zobaczyłam zmęczoną kobietę…" – historia, która może być także Twoją historią
Jeszcze kilka lat temu Ewa nie zwracała większej uwagi na zmarszczki. – To normalne – powtarzała sobie. – Każdy się starzeje.
Miała 46 lat, pracę, dom, obowiązki i wieczny brak czasu dla siebie. Kosmetyki kupowała raczej „przy okazji". Krem miał po prostu nawilżać i szybko się wchłaniać. Nic więcej.
Ale pewnego poranka wydarzyło się coś, czego długo nie mogła wyrzucić z głowy. Stanęła przed lustrem w łazience i zobaczyła twarz, której wcześniej nie dostrzegała. Zmarszczki na czole były wyraźniejsze niż kiedykolwiek. Skóra wyglądała na szarą i zmęczoną. Okolice oczu sprawiały wrażenie ciężkich, a lwia zmarszczka między brwiami nadawała jej surowy wyraz twarzy.
Najgorsze było jednak to, że wyglądała na dużo bardziej zmęczoną, niż się czuła. Tego dnia koleżanka z pracy zapytała: – Ewa, wszystko w porządku? Wyglądasz na bardzo przemęczoną.
To zabolało bardziej, niż chciała przyznać.
Wieczorem zaczęła przeglądać internet. Szukała czegoś skutecznego, ale naturalnego. Nie chciała zabiegów medycyny estetycznej. Bała się efektu sztucznej twarzy i „zamrożonej mimiki". Właśnie wtedy pierwszy raz trafiła na Vianelle – przeciwzmarszczkowy krem na dzień z peptydami.
Początkowo była sceptyczna. – Kolejny krem, który obiecuje cuda – pomyślała. Jednak coś zwróciło jej uwagę. Vianelle nie był zwykłym kremem „na zmarszczki". Formuła opierała się na składnikach aktywnych inspirowanych nowoczesną kosmetologią przeciwstarzeniową. Najbardziej zainteresował ją ekstrakt ze znieczulecznika, nazywany naturalną alternatywą dla botoksu.
Producent opisywał, że składnik działa rozluźniająco na mięśnie mimiczne, dzięki czemu zmarszczki na czole i wokół oczu stają się mniej widoczne. Co więcej – pierwsze efekty wygładzenia mogą być zauważalne stosunkowo szybko od pierwszej aplikacji. Ewa nadal nie była przekonana, ale postanowiła spróbować.
Pierwsze dni z Vianelle
Kiedy otworzyła opakowanie, od razu zwróciła uwagę na delikatny zapach. Świeży, lekki i elegancki. Krem miał przyjemną konsystencję – nie był tłusty ani ciężki. Szybko się wchłaniał i pozostawiał skórę miękką oraz gładką.
Już po pierwszym użyciu zauważyła coś, czego wcześniej nie dawały jej inne kremy. Skóra wyglądała na bardziej napiętą. Nie chodziło o spektakularny efekt „10 lat mniej", ale o subtelne wygładzenie i świeżość. Twarz wyglądała na bardziej wypoczętą.
Po kilku dniach zaczęła dostrzegać kolejne zmiany. Makijaż lepiej układał się na skórze. Cera była bardziej promienna. Zmarszczki mimiczne nie rzucały się już tak mocno w oczy. Największą różnicę zauważyła jednak na czole.
Naturalny efekt wygładzenia bez igieł
Sekretem działania Vianelle jest połączenie nowoczesnych składników aktywnych. Ekstrakt ze znieczulecznika odpowiada za efekt naturalnego wygładzenia – działa „myo-relaksująco", rozluźniając napięcie mięśni mimicznych. Zmarszczki na czole stają się mniej widoczne, kurze łapki ulegają wygładzeniu, a badania składnika wskazują na możliwość zmniejszenia głębokości zmarszczek czołowych nawet o 50–60%.
Peptyd inspirowany jadem węża świątynkowego – choć brzmi egzotycznie, jest jednym z najbardziej nowoczesnych składników kosmetologii anti-aging. Pomaga wygładzić zmarszczki mimiczne, poprawić napięcie skóry i uzyskać efekt delikatnego liftingu bez zabiegów. Działa łagodniej niż botoks i nie daje efektu sztucznej twarzy.
Olej z pestek winogron to składnik, który pokochała skóra Ewy. Intensywnie nawilża, poprawia elastyczność i pomaga wyrównać koloryt skóry. Jednocześnie nie zapycha porów i nie pozostawia tłustej warstwy.
„Znowu zaczęłam lubić swoje odbicie. Nie dlatego, że wyglądałam jak dwudziestolatka. Po prostu odzyskałam świeżość i pewność siebie, której brakowało mi od dawna."
Po kilku tygodniach stosowania Ewa znów zaczęła częściej patrzeć w lustro z przyjemnością. Twarz wyglądała na bardziej wypoczętą, a ona sama czuła się atrakcyjniej.
I właśnie o to chodzi w dobrej pielęgnacji po 40. roku życia. Nie o zatrzymanie czasu. Tylko o to, by wyglądać dobrze, naturalnie i czuć się dobrze we własnej skórze.
Co mówią nasze klientki?
Używam Vianelle od 6 tygodni i nie wracam do żadnego innego kremu. Zmarszczki na czole wyraźnie się wygładziły, a skóra rano wygląda jakbym miała 10 lat mniej. Zapach bambusowy to absolutny hit!
Byłam bardzo sceptyczna, ale już po pierwszym tygodniu mój mąż zapytał, czy zrobiłam coś z twarzą – bo wyglądam świeżo. Kurze łapki praktycznie zniknęły. Polecam każdej kobiecie po 40-tce!
Konsystencja idealna – nie tłuści się, świetna baza pod makijaż. Lwia zmarszczka między brwiami, która towarzyszyła mi od lat, teraz jest ledwo widoczna. Jestem zachwycona!
Bardzo dobry krem. Efekt wygładzenia widoczny już pierwszego dnia. Skóra wygląda na bardziej wypoczętą i napiętą. Odejmuje gwiazdkę tylko dlatego, że chciałabym większe opakowanie – zużywam go szybko!
Używam od 2 miesięcy. Moja skóra zupełnie się zmieniła – jest gładsza, bardziej elastyczna i świetlista. Koleżanki pytają jaki mam zabieg. Mówię że żaden – tylko Vianelle co rano.
Zamówiłam impulsywnie i trafiłam w dziesiątkę. Efekt po godzinie od nałożenia – skóra napięta jak po profesjonalnym zabiegu. Teraz zamawiam drugie opakowanie, bo nie wyobrażam sobie poranka bez tego kremu.
Dodaj komentarz